al do niego. No co si dziwisz? Inne dzieci miay ojcw. Czasem by to pijak czy zodziejaszek, jak to w cegielni bywao - ale przynajmniej by! A on. Z niego to najwicej pamitam wanie t nieobecno. Przed pierwszym majem ja z Leonem musielimy naadowa tytoniem peno gilz, a jak przychodzili po niego granatowi, to ju by spakowany, jak na wycieczk. A mymy si wtedy z Leonem wstydzili. 